Z Martą znamy się od czasów gimnazjum. Często spotykałyśmy się po szkole wspólnie z naszymi koleżankami. Wybierałyśmy ciekawe miejsca do spędzania razem czasu i babskie ploteczki.
Fotografią interesuję się już od dawna, więc nikogo nie dziwiło, że aparat prawie zawsze był ze mną. Marta niejednokrotnie pojawiała się przed moim obiektywem. Lubiła to i razem tworzyłyśmy całkiem zgrany duet (fotograf-modelka).
Spontaniczna sesja w różach
Tej piękności nie trzeba było nigdy namawiać na przebieranki i coraz to nowe doświadczenia z fotografią. Tak było i tym razem kiedy w słoneczny dzień wybrałyśmy się nad jezioro.
Po kilku ujęciach stwierdziłyśmy, że czas zmienić miejscówkę. Padło na ogród przepełniony nieziemsko kwitnącymi różami. Szkoda, że oprócz obrazu nie można przekazać zapachu. Marta wygrzebała z szafy starą sukienkę o pięknie podkreślającym jej oczy kolorze. Intensywne oczy i delikatna uroda Marty, w połączeniu ze ścianą róż zagrały się idealnie. Tak powstały te subtelne kadry.















